Bardzo lubię ten dreszczyk emocji, kiedy wychodzi zwiastun jakiejś nowej produkcji o dinozaurach. Mniej-więcej wiem, czego się spodziewać po współczesnych dokumentach tego typu, jednak zawsze następuje pewien przeskok. W końcu każdy chce pokazać coś nowego. Tak też było tym razem, bowiem zwiastun miniserialu „Czego nie wiemy o dinozaurach” wskazywał na większy nacisk na drapieżniki i dominację pewnych gatunków. Czy rzeczywiście tak było?

Spielberg i Silverback znów w natarciu
Uwielbiam ten duet. Stevena Spielberga nie trzeba nikomu przedstawiać, z resztą brał on już udział we wcześniejszych produkcjach Netflixa (patrz Życie na planecie Ziemia). Silverback Studio to z kolei twórcy większości dokumentów BBC i innych z udziałem Davida Attenborough (np. Planeta doskonała). Efektem tej mieszanki są oczywiście powalające ujęcia, świetna czołówka i ja, wyglądająca tak przez połowę serialu:

Narratorem jest Morgan Freeman, a w polskiej wersji Krystyna Czubówna.
Tematyka serialu
Miniserial składa się z czterech odcinków:
- Świt – o tym, jak dinozaury doszły do dominacji,
- Podbój – dinozaury trzymają władzę, jednak świat się zmienia i pojawiają się nowe wyzwania,
- Imperium – ocieplenie klimatu i kolonizacja nowych obszarów,
- Zmierzch. To oczywiście opowieść o końcowym stadium ewolucji i upadku asteroidy.
Co do tematyki bardziej nastawionej na drapieżniki, to jest jak w dobrym filmie – wszyscy giną. A potem nadlatuje asteroida. Tak rzeczywiście jest, bo program pokazuje różne gatunki dinozaurów (i pterozaurów), a większość tych najbardziej znanych pojawia się dopiero w czwartym odcinku. Wcześniej możemy zobaczyć formy poprzedzające te, które tak dobrze kojarzymy. I to wcale nie jest mniej ciekawe!
Tak naprawdę to był to chyba pierwszy dokument, który oglądałam jak film. Stało się tak głównie za sprawą ujęć, które przypominały te rodem z horrorów albo komedii, gdzie coś wyskakuje z krzaków, albo bohater skrada się, aby coś ukraść. Do tego efekty dźwiękowe, dodające jeszcze większy suspens i strach. Spielberg naprawdę poszedł tutaj na całość.
Minusy
Coś musiało się znaleźć! Nie jestem ekspertką od dinozaurów, ale trochę ogarniam zwierzęta i zauważyłam sporo filmowych zabiegów „dla fabuły”, aniżeli faktycznie mających sens biologicznie. W niektórych ujęciach dinozaury przypominały mi psy, które nie mogą dosięgnąć ulubionej zabawki albo wręcz aktorów odgrywających celowo jakieś „emocje”. Jasne, zwierzęta też je mają, ale akurat w tym tytule wyjątkowo mocno rzucało się to w oczy.
Nad serią pracowało wielu naukowców, ale widziałam też krytyczne głosy w sieci – na przykład odnośnie do scen typu '2-tonowe zwierzę ugania się za zwierzęciem wielkości kurczaka’, czy nieodpowiednim wykorzystaniem głosów wydawanych przez dinozaury (np. w scenie skradania się). Zgadzam się, jednak mam wrażenie, że tutaj bardziej chodziło o show i podkręcenie zainteresowania dinozaurami. Moim zdaniem zadanie to zostało wykonane. Oglądam na tyle dużo dokumentów, że zaczynam doceniać zabawę formą i próbę zaciekawienia widza czymś innym. W czasach ciągłego poszukiwania dopaminy zapewne mniej widzów doceni klasyczny, powolny i poprawny dokument. A tutaj nie ma nic takiego!
Jeśli chodzi o jakość animacji, to miała momenty wybitne i miała też momenty rodem z Wędrówek z dinozaurami (ale tych z 1999 roku, nowe muszę jeszcze nadrobić). Jednak ogólnie oceniam CGI bardzo dobrze. Niektóre ujęcia były naprawdę fenomenalne, a w dużych zbliżeniach ilość detali jest niesamowita.
Czy warto obejrzeć „Czego nie wiemy o dinozaurach?”
Wiem, że chyba nigdy nie powiedziałam „nie warto”, ale wybieram same wspaniałe produkcje! 😉 Tym razem to świetne show, do obejrzenia trochę z przymrużeniem oka. Nie było super na poważnie i totalnie mnie to zauroczyło. I tak zupełnie szczerze, nie pamiętam, kiedy podczas oglądania dokumentu było we mnie aż tyle emocji!
Jestem biolożką z doktoratem w dziedzinie nauk przyrodniczych. Na blogu Naukowa Dżungla dzielę się recenzjami książek i filmów popularnonaukowych oraz refleksjami o świecie przyrody. W swoich wpisach staram się łączyć wiedzę naukową z pasją do natury.

Dodaj komentarz