W końcu coś naprawdę oryginalnego! Lekarze z natury to książka o farmakoterapii zwierząt i tym, jak zwierzęta potrafią wykorzystywać rośliny i minerały w celu poprawy swojego zdrowia. Jak wygląda naturalna medycyna w świecie zwierząt i czym jest zoofarmakognozja? Jakie gatunki stosują niezwykłą umiejętność samoleczenia?

Naukowiec pisze
Autorem książki jest holenderski profesor biologii specjalizujący się w badaniu motyli monarchów w USA. Jego badania od lat koncentrują się na leczniczych właściwościach trojeści – rośliny, na której monarchy składają swoje jaja. To właśnie praca z tym gatunkiem stała się inspiracją do napisania książki.
Jak można by się spodziewać po profesorze, książka Lekarze z natury jest pełna naukowych faktów, przykładów z badań i rozmów z ekspertami. Dodatkowo publikacja opatrzona jest bogatą bibliografią, do której ochoczo zaglądałam w trakcie lektury.
Ponieważ zawsze wspominam o tłumaczeniu, to nadmienię tylko, że jest super. Ale jak tłumaczy dr Drobniak to wiadomo, że będzie dobrze.
O czym jest książka Lekarze z natury?
Książka składa się z 14 rozdziałów, każdy poświęcony jest innemu aspektowi zwierzęcej medycyny. W Lekarzach z natury przeczytamy między innymi o:
- małpach i ich roślinnych lekarstwach na pasożyty,
- po co mrówkom żywica, a pszczołom propolis,
- dlaczego koty reagują na kocimiętkę i jak nam to może pomóc,
- po co psy jedzą trawę i ziemię,
- jakie jest prawdziwe przeznaczenie kofeiny, kokainy czy kapsaicyny w ostrych papryczkach.
Autor podaje także wiele innych przykładów, jak choćby dość znane zbieranie niedopałków papierosów przez ptaki do gniazd, co ma chronić pisklęta przed pasożytami, ale ma też kiepski efekt uboczny. Całość jest naprawdę ciekawa i napisana tak, że w zasadzie treść w ogóle mnie nie nużyła.
Naukowe spojrzenie na samoleczenie zwierząt
Ogromnym atutem książki jest kontekst naukowy. Autor szczegółowo opisuje proces badawczy – tłumaczy, jak naukowcy ustalają, czy dane zachowanie jest intencjonalnym leczeniem, a nie przypadkowym spożyciem leczniczej substancji. Wyjaśnia również różnicę między samoleczeniem a zoofarmakognozją, a także precyzuje pojęcia pasożytów i patogenów.
Dzięki temu czytelnik nie tylko poznaje ciekawe przykłady z życia zwierząt, ale też dowiaduje się, jak działa nauka i na czym polega rzetelna interpretacja obserwacji przyrodniczych. W dzisiejszych czasach sceptycyzmu wobec nauki kluczowe jest pokazywanie, jak naprawdę ona funkcjonuje. Poza tym tłumaczenie pojęć to moja mała obsesja więc polecam mój wpis o robakach w książkach o podobnej tematyce.
Czy zwierzęta faktycznie potrafią się leczyć?
Ciekawym wątkiem jest idea powrotu do korzeni i holistycznego leczenia, a także zachęcenie do dania takiej możliwości własnym zwierzętom (oczywiście w granicach rozsądku). Bazuje to na podanych w książce licznych przykładach spożywania konkretnych roślin przy epizodach chorobowych przez różne gatunki.
W tym kontekście chciałabym trochę więcej cytacji, a mniej dywagowania. Na przykład zwierzęta domowe często podgryzają rośliny doniczkowe i zastanawia mnie, jak teorie zwierzęcej medycyny wyglądają w tym przypadku. To już zapewne nie leczenie, ale zupełnie inne zachowania wynikające np. z rutyny, jednak takie sytuacje nie są omówione w książce.
Czy warto przeczytać Lekarzy z natury?
Zdecydowanie tak. Książkę bardzo polecam – tematyka jest nowatorska i bardzo ciekawa, a tekst jest napisany przejrzystym językiem. Mnie przeczytanie zajęło kilka dni, ale książka jest też dość krótka. Niemniej, jestem bardzo ciekawa, jak nasza medycyna będzie wyglądać za kilka lat, jeśli uda się nam wykorzystać więcej zwierzęcej mądrości.
[Książkę dostałam do recenzji od wydawnictwa. Dziękuję! Premiera będzie 27. sierpnia, ale już teraz możecie ją kupić na stronie.]
Lekarze z natury. Jak pszczoły, małpy i inne zwierzęta dbają o swoje zdrowie. Jaap de Roode. 2025. Copernicus Center Press. ISBN 9788378868521.
Jestem biolożką z doktoratem w dziedzinie nauk przyrodniczych. Na blogu Naukowa Dżungla dzielę się recenzjami książek i filmów popularnonaukowych oraz refleksjami o świecie przyrody. W swoich wpisach staram się łączyć wiedzę naukową z pasją do natury.

Dodaj komentarz