Fantastycznie, że mamy na polskim rynku kolejną książkę poświęconą tak „egzotycznemu” gatunkowi. Ostatnimi laty widać zainteresowanie tygrysami i ukazało się już kilka tytułów poświęconych tym kotom. Tygrysy między mocarstwami to książka w surowym, konkretnym stylu – dzisiaj mało jest takich książek przyrodniczych. Moje wrażenia też są inne niż zwykle, bo jednak mało czytam o tak trudnej rzeczywistości.

Zaplecze naukowe
Autorem książki jest naukowiec, Jonathan C. Slaght, który był nieco obok historii tygrysów i prowadził badania innego gatunku. Opowiada o nich w swojej pierwszej książce, Sowy z Dalekiego Wschodu, która jest poświęcona ketupie japońskiej.
Tygrysy między mocarstwami to w większości historia widziana oczami głównego badacza tygrysów amurskich, Dale’a Miquelle’a. W związku z tym, książka przedstawia raczej perspektywę amerykańskich badaczy. Zawiera wiele informacji na temat przełomowych odkryć dotyczących biologii i łapania tygrysów. Co ciekawe, wiele opisanych osób aktywnie publikuje (nie tylko o tygrysach). Byłam w stanie wyszukać konkretne nazwiska w bazach danych naukowców.
Tygrysy między mocarstwami
Książka opowiada o wieloletnich badaniach tygrysów amurskich w regionie Amuru. Jak na opowieść o gatunku kontrowersyjnym, którego główny zasięg występowania obejmuje dwa duże kraje, jest to książka pełna sprzeczności i frustracji wynikających głównie z polityki, warunków i mentalności ludzi. Niestety o stronie chińskiej jest bardzo mało. Wynika to z tego, że projekt miał miejsce w największym kraju świata, a współpraca dwóch państw przez długi czas nie była możliwa.
Niemniej, przytaczane tematy były dla mnie interesujące. Od wewnętrznych polityk organizacji, przez opracowywanie procedur, wreszcie po szukanie tygrysów, chwytanie i znakowanie, oraz walkę z mentalnością miejscowych. Jest ponuro, ale (chyba?) prawdziwie.
Ciężki temat
Główny wątek rozpoczyna się pod koniec lat 80. XX wieku, jednak początki historii zaczynają się tak naprawdę wcześniej, kiedy czołowi eksperci rozpoczynają swoje prace. Książka składa się z trzech części: lat 1989-1993 z początkami projektu, lat 1994-2005 z wieloma sukcesami, oraz lat 2010-2024 z narastającymi problemami.
Dawne czasy oczywiście obfitują w dawne myślenie (choć i chyba współcześnie niewiele się tam zmieniło…), więc momentami ciężko było mi przejść przez niektóre sytuacje. Jest sporo polowań i prób zmiany nastawienia okolicznej ludności, która myśli o szybkim zarobku i przetrwaniu. Najgorzej w tej książce (czy rzeczywistości?) poza tygrysami mają chyba psy, które są wykorzystywane do wabienia tygrysów czy jedzenia.
Przyznaję, że nie była to łatwa i lekka lektura. W treści jest mnóstwo detali historycznych, a przytaczane wątki są po prostu ciężkie: od kłusownictwa, przez wyłapywanie tygrysów do niewoli, śmierć zwierząt przez niedoświadczenie kadry, tygrys ludojad, wiele konfliktów z ludźmi związanych z biedą w regionie… Generalnie w książce tygrysy giną – zastrzelone, skłusowane, umierają też młode tygrysy. O psach już wspominałam.
Tygrysy mają się lepiej
Sytuacja gatunku i samego rejonu jest ciężka, ale są też pozytywne strony. Podczas trwania projektu ochrony tygrysa udało się dopracować wiele metod, oznakować liczne zwierzęta i rzeczywiście dowiedzieć się mnóstwa rzeczy o samej biologii gatunku. Książka opisuje prawie 30 lat trwania tego przedsięwzięcia, jest więc napakowana doświadczeniem. Optymizmem napawały mnie liczby podane na koniec, mówiące o wzroście populacji tygrysów.
Bardzo ciekawie było wyjść z bańki i poczytać o mocno uprzedzonym, biednym regionie północno-wschodniej Azji. Nie była to kojąca opowieść, ale raczej taka, która zmusza do przemyśleń i zastanowienia się nad ochroną przyrody i jej kosztami, tymi niefinansowymi. To chyba najbardziej niekonwencjonalna książka jaką recenzowałam, więc jeśli lubicie tego typu opowieści, to jak najbardziej polecam.
Książkę w formacie elektronicznym przeczytałam dzięki uprzejmości wydawcy.
Tygrysy między mocarstwami. Jonathan C. Slaght. 2026. Wydawnictwo Naukowe PWN. ISBN 9788301247706.
Jestem biolożką z doktoratem w dziedzinie nauk przyrodniczych. Na blogu Naukowa Dżungla dzielę się recenzjami książek i filmów popularnonaukowych oraz refleksjami o świecie przyrody. W swoich wpisach staram się łączyć wiedzę naukową z pasją do natury.

Dodaj komentarz